Jakie znaczenie ma woda w glebie dla roślin?

Odpowiednie nawodnienie gleby stało się w ostatnich latach przodującym tematem w kontekście upraw. I to zarówno tych o znaczeniu lokalnym jak i globalnym. Nikt już chyba nie ma wątpliwości, że żyjemy w świecie, w którym coraz bardziej widoczne i odczuwalne są zmiany klimatu i będą one postępowały. Jeśli chodzi o naszą część świata, to najpoważniejszy problem, który zaczyna nas dotykać to susza. Choć aura daje nam się we znaki na kilka innych, różnych sposobów. Anomalia pogodowe stają się codziennością. Nawiedzają nas trąby powietrzne, ulewy z gradem wielkości piłek golfowych czy padający gęsty śnieg w maju. Każdy, nawet właściciel małego ogródka może zrobić coś, by zmian klimatu nie przyspieszać. Powinien wodę gromadzić i oszczędzać na różne sposoby. A woda potrzebna jest roślinom szczególnie wiosną, jej optymalna ilość determinuje odpowiedni wzrost roślin, co później ma przełożenie na ich kwitnienie czy owocowanie.

znaczenie wody w glebie

Skąd się bierze woda w glebie?

Mowy nie ma by zebrać jakiekolwiek plony, jeśli w glebie nie ma wody, jeśli oczywiście nie uprawiamy kaktusów. A i one od czasu do czasu potrzebują nawodnienia. Najważniejszym zatem czynnikiem do zebrania wysokich plonów jest optymalna zawartość wody w glebie. A bierze się ona przede wszystkim z opadów atmosferycznych. Poza tym może podsiąkać z głębszych warstw, może brać się z kondensacji pary wodnej albo też z nawadniania.

Każda produkcja roślinna, nawet ta nasza w ogródku, potrzebuje znacznej ilości wody.

Woda w glebie

Gdy myślimy o wodzie w środowisku, to w zasadzie przed oczami stają nam morza, oceany albo inne zbiorniki. Może pomyślimy o chmurach, z którym płynie życiodajny deszcz. Ostatecznie pomyślimy sobie, że przecież każdy żywy organizm w znaczącej swej części składa się z wody. Ale czy ktoś pomyśli, że w zasadzie po wodzie chodzimy?

Gleba to wierzchnia warstwa powierzchni ziemi na lądach. Jej grubość to kilka centymetrów do nawet kilku metrów, w zależności od miejsca. Powstawała przez setki lat i powstaje nieprzerwanie do dziś z podłoża, czyli skały macierzystej w połączeniu ze szczątkami zwierząt oraz roślin. W zależności od regionu świata jej skład może się diametralnie różnić, ale zawsze będzie to luźna mieszanka drobnych fragmentów skał w połączeniu z organicznymi resztkami. I właśnie przestrzenie między tymi drobinkami, niczym w gigantycznej gąbce wypełnia woda.

Znaczenie wody w glebie

Powierzchnia ziemi jest siedliskiem dla większości roślin lądowych. To w glebie rośliny się zakotwiczają, z gleby wyrastają i większość wody, którą przyswajają, a która jest im niezbędna do procesu fotosyntezy, pochodzi właśnie z gleby. Wszelkie inne pierwiastki, których rośliny potrzebują do rozwoju, oprócz węgla i tlenu absorbowanych z powietrza, są pobierane z gleby, tam bowiem znajdują się mikro- i makroelementy, rozpuszczone w wodzie. Obrazowo można to przedstawić podając za przykład łyżeczkę z herbatą, na którą położy się kostkę cukru. Cukier wchłonie nie tylko wodę, ale również zmieni barwę. Tak samo działają korzenie roślin, zasysając z podłoża wodę z wartościami odżywczymi niezbędnymi do życia.

I to właśnie głownie od ilości wody znajdującej się w glebie zależy czy rośliny będą rosły bujnie i będą obficie plonowały czy też czeka je jedynie marna wegetacja. Oczywiście bujność nie zalety tylko od wody, ale również zasobności w składniki odżywcze, które ta woda ma w sobie. Tylko taki zestaw zaspokoi potrzeby roślin.

Wiemy już, że niedobór wody jest zgubny dla roślin, a co z jej nadmiarem? Jest dokładnie tak samo. Gleba to jakby wielka fabryka biologiczna, pracująca 24 godziny na dobę w cyklu zamkniętym, która umożliwia trwanie organizmów żywych na lądzie. I na każdym etapie produkcji tej fabryki niezbędna jest woda. Ale zaszkodzi fabryce i jej niedobór i jej nadmiar. Na glebach podmokłych rośliny w dużej części zaczynają po prostu obumierać z powodu braku tlenu. Oczywiście niezwykłość roślin polega na tym, że wiele z nich przystosowało się zarówno do niedoboru wody, jak np. kaktusy a innym nadmiar wody nie przeszkadza i to, że korzenie nie mają dostępu do tlenu, jak np. w przypadku trzciny pospolitej. Wytworzyła ona w sobie mechanizm transportowania tlenu do korzeni poprzez łodygę.

Tak to wygląda w skali globalnej. A teraz przenieśmy się do naszego ogródka, gdzie również zarówno niedobór wody, który przytrafia się coraz częściej, jak i jej nadmiar szkodzą naszym roślinom.

Jak zapewnić optymalną wilgotność gleby

W wyniku zmian klimatycznych trudno jest liczyć na to, że przyjdzie taki sezon, w którym wody będzie w sam raz. Raczej trzeba się liczyć z długotrwałymi okresami bez opadów, a gdy te się już pojawią, to często są bardzo intensywne i obfite, ale krótkotrwałe. Powoduje to, że zanim woda wsiąknie i dobrze nawodni podłoże, to raczej spłynie.

Dlatego niezbędnym stało się nawadnianie upraw. Metody są najróżniejsze w zależności od areału. Zaczynając od konewki aż po potężnie rozbudowane linie kroplujące lub mega zraszacze sikające wodą na kilkadziesiąt metrów.

W naszej skali mikro jest jeszcze coś, co bardzo wspomoże nas w walce o utrzymanie optymalnej wilgotności gleby. Jest to hydrożel. Substancja w formie granulatu, która posiada niezwykłą umiejętność absorbowania wody wraz z substancjami odżywczymi, jak ten cukier na łyżeczce. Tyle, że cukier tylko wchłania, natomiast hydrożel ma zdolność powiększenia swej wielkości nawet kilkaset razy, gromadząc wodę. Mało tego, gdy otoczenie wyschnie, on dzieli się zaabsorbowaną wilgocią, oddając ją roślinom. I tak w nieskończoność, wchłania i oddaje. Z tą nieskończonością to trochę może przesada. W zależności od substancji zawartych w glebie, hydrożel ulega biodegradacji po jakichś sześciu do ośmiu lat. Dlatego przed sianiem i sadzeniem warto jest go wymieszać w podłożem. Stanie się naszym sprzymierzeńcem w walce z suszą i nadmiarem wody.

Sadzenie i przesadzanie rododendronów

Rhododendron to nazwa botaniczna roślin, która z greckiego oznacza „drzewo różane”. Te zimozielone to różaneczniki, choć zwyczajowo to właśnie je nazywa się rododendronami a te gubiące liście na zimę to azalie.

przesadzanie rododendronów

Gdy zaczynamy przygodę z uprawą rododendronów, często sprawia nam to problemy i szybko się zniechęcamy widząc jak krzew, który właśnie nabyliśmy po posadzeniu zaczyna zamierać. Ale uprawa tych przepięknych roślin wcale nie jest trudna, wystarczy tylko zgłębić kilka tajników jej dotyczących. Należy jedynie dobrze przygotować stanowisko, jak i samą roślinę, a nie ma mowy by się nie przyjęła i nie cieszyła oczu pięknem swych nietuzinkowych kwiatostanów.

Wybór miejsca i podłoże

W zasadzie rododendrony będą sobie radziły w każdym miejscu. Ale generalnie różaneczniki preferują stanowiska zacienione. Ale ten cień nie jest tak ważny latem, co może zaskakuje, ale zimą. Silny mróz w połączeniu z silnym wiatrem mogą bowiem doprowadzić je do zaschnięcia w skutek wyparowania z roślin wody poprzez liście. Zamarznięta ziemia bowiem nie dopuszcza nowej jej dawki do korzenni. Ale za to te, które rosną w słońcu będą miały więcej kwiatów. Azalii to nie dotyczy, gdyż na zimę gubi liście.

Po wyborze stanowiska trzeba zadbać o dostosowanie podłoża do wymagań roślin. Tu powstaje pierwszy, poważny błąd. Można kupić gotowe podłoże, ale często ma ono zbyt mało składników odżywczych, niezbędnych dla rododendronów. Ma natomiast odpowiedni dla nich odczyn, a lubią ziemię kwaśną. Im mniej będzie kwaśna, tym większy będą miały problem z pobieraniem i przyswajaniem składników odżywczych. Dobrze jest ją dodatkowo wymieszać z kompostem, wiórami czy sosnową korą.  Dodatkowo podłoże pod rododendrony musi być przepuszczalne, gdyż rośliny te nie znoszą stania w wodzie, jednocześnie powinno utrzymywać stałą wilgotność. Taką wodną równowagę można osiągnąć w jeden sposób. Idealnym rozwiązaniem jest tutaj zastosowanie hydrożelu. Jest to substancja pochodzenia naturalnego, sztucznego lub mieszanego w postaci najczęściej granulek, które absorbują wodę z otoczenia powiększając swą objętość nawet kilkaset razy. Bez problemu usuną z podłoża nadmiar wody a w chwili jej niedoborów hydrożel będzie ją sukcesywnie uwalniał nawadniając tym samym rośliny. Absorbuje nie tylko wodę, ale również składniki odżywcze, które wraz z wilgocią mogą być pobierane przez rododendrony. W zależności od producenta może regulować poziom wilgotności w podłożu przez 6 do 8 lat. Po tym czasie ulega biodegradacji. Jest to substancja w pełni nieszkodliwa dla roślin i środowiska.

Sadzenie rododendronów

A teraz najważniejsza czynność. Jeśli ją wykonamy zgodnie z poniższym opisem, to mało prawdopodobne by rośliny się nie przyjęły. Mowa tutaj o sadzeniu rododendronów. I choć sposób sadzenia roślin wydaje się z pozoru dość drastyczny, to zapewni naszym roślinom dobry start.

O co chodzi? O dość brutalne przygotowanie do sadzenia korzeni. Są one ściśnięte w małej donicy, w której go kupujemy. A system korzeniowy krzewów jest bardzo mocno rozbudowany. Jest więc w tym pojemniku ściśnięty i zbity do granic możliwości. Najczęściej jest to powodem wrastania korzeni do środka. I tu jest problem, gdyż rododendrony pobierają wodę z substancjami odżywczymi poprzez korzenie zewnętrzne. Jeśli zatem przerosną one do środka, to są marne szanse by roślina mogła się nawadniać i odżywiać w wystarczającym stopniu. To dlatego różaneczniki i azalie bardzo często włożone z donicy wprost do ziemi po jakimś czasie powoli zamierają. Dlatego zaraz po uwolnieniu rośliny z donicy wkładamy ją na 15 minut do wiadra z wodą by korzenie dobrze nasiąknęły wilgocią. Po wyjęciu z wody bierzemy pazurki i dokładnie wyczesujemy całą bryłę korzeniową. Po tym zabiegu wszystko korzenie powinny luźno i swobodnie zwisać. Trochę się z tym trzeba naszarpać, ale to niezbędny zabieg by różaneczniki i azalie bez problemu się przyjęły i cieszyły nas później swym pięknem. Jeśli przeczytaliście o tym już po posadzeniu roślin, żaden problem. Można je wykopać, korzenie wyczesać i posadzić ponownie.

Gdy roślina jest gotowa, zabieramy się za przygotowanie miejsca. Dołek powinien być płaski, ale za to szeroki, bo tak jak wspominaliśmy wyżej korzenie rosną na zewnątrz, nie w głąb. Optymalne wymiary to 30 cm głębokości i 60 cm szerokości. Oczywiście nie trzymamy się ściśle tych wielkości, gdyż trzeba spełnić jeszcze jeden warunek, a mianowicie korzenie u nasady rośliny muszą wystawiać ponad ziemię jakieś 2-3 cm. Rododendrony wówczas będą miały pełną zdolność do pobierania pokarmu, mając dostęp do tlenu. Jak już dobrze umieścimy różanecznik czy azalię w dołku, to częściowo ją zasypujemy wcześniej przygotowanym podłożem z wymieszanym hydrożelem (dawkowanie na opakowaniu, najczęściej jest to kilka gram). Następnie obficie podlewamy roślinę by ziemia dobrze wypełniła miejsca między korzeniami. Później dołek dopełniamy, pamiętając oczywiście o pozostawieniu wystających korzeni, wyrównujemy, lekko dociskamy i znów obficie podlewamy. Nadmiar wody zostanie wchłonięty przez hydrożel, który oprócz tego, że reguluje ilość wody w podłożu to jeszcze wciąż powiększając i zmniejszając swoją objętość spulchnia i napowietrza glebę, co dla różaneczników i azalii jest bardzo przydatne.

Monstera – uprawa, nawożenie i przesadzanie

Monstera dziurawa ze względu na swoje możliwości dorastania nawet do dwóch i pół metra i niebanalnej, egzotycznej urodzie stała się ulubienicą dekoratorów wnętrz. Do tego jest zupełnie niekłopotliwa w uprawie. Pochodzi z lasów tropikalnych, gdzie występuje w warunkach naturalnych od południowego Meksyku aż po Panamę. W Meksyku jest rośliną jadalną a przysmakiem są jej owocostany, które smakiem przypominają słodkiego ananasa. A teraz ma swoje pięć minut jako roślina ozdobna oraz motyw dekoracyjny.

monstera

W naturze monstera jest zwykle rośliną płożącą, wyposażona jest w chwytne korzenie powietrzne. Jeśli chcemy by się pięła, musimy zaopatrzyć ją w silne podpory. Rośnie jednak bardzo wolno, w sezonie przyrasta jej jeden, góra dwa liście. Choć w naszych warunkach nie zdarza się by zakwitła, w naturze i kwitnie i owocuje.

Wymagania monstery

Monstera często wybierana jest jako dekoracja mieszkań, domów czy biur, gdyż jest rośliną niezwykle tolerancyjną wobec nawet dość niesprzyjających warunków zewnętrznych a do tego prostą w uprawie. Ale dobrze jest spełnić kilka jej wymagań by cieszyć przez lata oczy jej niebanalnym pięknem.

A zatem:

  • nie lubi stanowiska nasłonecznionego, gdyż słońce może popalić jej liście. Powinna stać w miejscu jasnym, oddalonym kilka metrów od okna. Ale gdy ma za mało światła, liście są małe, słabo rosną a z czasem więdną.
  • temperatura otoczenia powinna oscylować w okolicy 24oC i trzeba pilnować by zimą nie spadła poniżej 13oC, gdyż na liściach pojawią się wówczas żółte plamy.
  • jest to roślina wrażliwa na przeciągi.
  • co dwa tygodnie powinna mieć przecierane delikatną i mokrą szmatką liście

Rozmnażanie i przesadzanie monstery

Młoda roślina wymaga przesadzania każdej wiosny. Co roku doniczka powinna być większa. Lubi podłoże torfowe i przepuszczalne, do tego stale lekko wilgotne, nie powinna być ani przesuszana, ani przelewana. Optymalne podłoże można jej zapewnić zastosowawszy przy przesadzaniu hydrożel, którego niewielką ilość trzeba wymieszać z ziemią w trakcie przesadzania. Jest to substancja w postaci granulatu, która chłonie nadmiar wody, zwiększając swoją objętość nawet kilkaset razy. Dzięki zastosowaniu hydrożelu możemy dużo rzadziej podlewać monsterę. Hydrożel będzie stopniowo uwalniał wodę, zapewniając roślinie optymalną ilość wody. Swoje właściwości zachowuje przez 6 do 8 lat, w zależności od rodzaju podłoża, z którym został zmieszany. Po tym czasie ulega biodegradacji.

Starszych roślin już się nie przesadza, dlatego zmieniając donicę monsterze ostatni raz należy zadbać by była odpowiednio duża. Raz na rok lub dwa trzeba tylko wymienić wierzchnią warstwę podłoża na nowe i żyzne.

Jeśli chcemy rozmnożyć monsterę, wystarczy uciąć jej wierzchołek i włożyć do naczynia z wodą. Po pewnym czasie wypuści korzenie i można posadzić nową roślinę do doniczki (nie zapominając o hydrożelu).

Pielęgnacja

Monstera lubi wilgotne podłoże, ale również wysoką wilgotność powietrza, dlatego koniecznym jest zraszanie jej co najmniej dwa razy w tygodniu miękką, odstaną wodą.

Od wiosny do jesieni dobrze jest ją co 2-3 tygodnie zasilać nawozem do roślin zielonych.

Roślinie bardzo szkodzi nadmiar wody, dlatego tak przydatny w jej uprawie jest hydrożel. Gdy ma zbyt mokre podłoże jej starsze liście zaczynają żółknąć a następnie brunatnieją.

W zimie trzeba ją postawić jak najdalej od kaloryfera lub kominka, ich bliskość zbyt mocno wysusza w koło powietrze.

Jak sadzić bulwy kalii?

Cantedeskia, kalijka, kalia (Zantedeschia Spreng) jest rośliną z rodziny obrazkowatych, obejmujących osiem gatunków. Pochodzą one z Afryki południowo-środkowej. Jedynym gatunkiem, który przyjął się na całym globie oprócz Antarktydy jest Zantedeschia aethiopica (kalia etiopska) o pięknych białych kwiatach, które są bardzo popularne jako kwiaty cięte wykorzystywane, o dziwo, równie chętnie w wiązankach ślubnych jak i pogrzebowych.

sadzenie bulw kalii

Wszystkie inne kolorowe kalie to już międzygatunkowe hybrydy, które są niezwykle różnorodne nie tylko pod względem barw, ale również wysokością (od 20 do 80 cm) jak i średnicy kwiatostanów (od 1,5 do 10 cm). Kwiaty ogrodowe kwitną od końca czerwca, te uprawiane na potrzeby kwiaciarstwa mogą kwitnąć w dowolnym momencie roku. Barwy kwiatów są w zasadzie wszystkie możliwe z palety barw, oprócz niebieskiej.

Wymagania uprawowe kalii

Dla tych uprawianych w ogródku kalii etiopskich powinno się wybrać stanowisko półcieniste. Jeśli będzie miała rosnąć w słońcu, trzeba pamiętać o częstym podlewaniu, kalia potrzebuje podłoża o stałej wilgotności, gdyż jest to roślina bagienna. Bardzo dobrze czuje się na glebach gliniastych i ciężkich, jeśli podłoże w naszym ogrodzie jest lekkie i przepuszczalne, trzeba stale dostarczać jej wilgoci albo posadzić przy stawie lub oczku wodnym.

Kalie kolorowe, tzw. mieszańce, można uprawiać zarówno w ogrodzie jak i donicach. Ogólnie nazywane są mini-kaliami, gdyż z reguły są niższe niż kalia etiopska, choć są i takie, które ją przerastają, więc określenie to nie zawsze jest adekwatne. Mini-kalie wolą podłoże bardziej lekkie i przepuszczalne, ale również wilgotne o odczynie obojętnym do lekko kwaśnego. Te uprawiane w donicach lub skrzynkach muszą być podlewane codziennie i przynajmniej raz w tygodniu zasilane nawozem dedykowanym kaliom (powinien zawierać jak najmniej azotu).

Sadzenie kalii

Jeśli podłoże, w którym chcemy posadzić mini-kalie jest ciężkie i gliniaste to w wykopanym dołku trzeba pod bulwy przygotować również co najmniej 10 cm drenażu z kamieni, żwiru lub keramzytu, albo z tych wszystkim komponentów zmieszanych razem. Jeśli tego nie zrobimy a lato będzie chłodne i mokre, to bulwy kalii zgniją. Na powierzchni powinno się również rozsypać kamyczki, dzięki ściółkowaniu bowiem ochronimy bardzo wrażliwe korzenie przed przegrzaniem, które może doprowadzić do tego, że kwiaty nie zakwitną.

Jak widać wilgotność podłoża dla wszystkich gatunków kalii jest sprawą kluczową w jej uprawie. Kalia musi mieć mokro. Ale już zbyt mokro mieć nie może. Trudno utrafić. Jest jednak sposób by zapewnić roślinom stałą wilgotność a sobie pozwolić na wyjazd czy odpoczynek od codziennego precyzyjnego podlewania. Tym wspólnikiem w uprawie kalii może stać się hydrożel. Drobny w sumie granulat, który ma moc powiększania swej objętości nawet kilkaset razy. Potrafi wodę chłonąć jak gąbka, usuwając jej nadmiar spod bulw kalii. Ale gdy podłoże wysycha, tę samą wodę uwalnia kurcząc się i oddając ją roślinie. I tak może to robić przez 6-8 lat, w zależności o rodzaju podłoża, które z czasem doprowadza hydrożel do biodegradacji (substancje w podłożu zawarte).

Dlatego gdzie byśmy kalii nie sadzili, warto podłoże przed wysadzeniem bulw wymieszać z hydrożelem.

Wszystkie bulwy na wierzchniej stronie mają wyrostki a na spodzie są gładkie. Sadzimy je na głębokości od 7 do 10 cm. Ta strona z wyrostkami musi być skierowana ku górze.

Kalie jesienią

Gdy kalie zaczynają przekwitać, zewnętrzna strona kielichów najpierw zaczyna zielenieć. I to jest ten moment, gdy trzeba podjąć decyzję czy pęd poświęcić czy też zostawić, żeby wykształcił nasiona. Jest albo – albo. Jeśli zostawiamy pęd, to bulwa nie będzie rosnąć i może się zdarzyć, że wykopiemy ją przed zimą mniejszą niż zakopywaliśmy. Stawiamy zatem albo na rozwój bulwy (którą można później dzielić) albo na rozwój nasion, z których można wyhodować kolejne kalie (nie mając żadnych gwarancji, że będzie miała cechy rośliny matecznej).

A później już można obserwować żółknięcie liści, co jest sygnałem, że roślina przygotowuje się do spoczynku. Bulwy wykopujemy, gdy roślina całkowicie uschnie. Zostawiamy je na 2-3 dni pod dachem, by dobrze obeschły. Oczyszczamy dokładnie z pozostałości po roślinie i w kartonowych pudełkach przechowujemy najlepiej w piwnicy (2-5oC) do wiosny. Jeśli kalie nie zdążą uschnąć przed przymrozkami a wiadomym jest, że zaraz nastąpią, to wykopujemy je bez względu na ich stan. Trzeba pamiętać, że mrozoodporność tych roślin w naszym klimacie jest żadna.

Przesadzanie bukszpanu w donicy

Bukszpan (Buxus) jest rośliną zimozieloną, w naturze rosnącą głownie w klimacie tropikalnym i podzwrotnikowym Ameryki Środkowej, Karaibów i Afryki Południowej. Nieliczne gatunki można spotkać również rosnące w klimacie umiarkowanym Azji oraz Europy. W Polsce jest rośliną uprawianą dla swych zielonych, całorocznych walorów. Nie jest krzewem bardzo wymagającym a do tego jest wdzięcznym materiałem na ogrodowe rzeźby, świetnie sprawdza się w roli żywopłotów, szpalerów, obwódek dla kwietnych klombów. Brak ogrodu również nie stanowi problemu dla uprawy tych pięknych, zawsze zielonych krzewów, wystarczy balkon czy taras i bez problemu będzie rósł w donicach czy skrzyniach.

przesadzanie bukszpanu

Wymagania bukszpanu w donicy

Bukszpan jest rośliną mało wymagającą i łatwą w uprawie. Podłoże powinno być dość żyzne o odczynie obojętnym. Jeśli będzie miało odczyn lekko kwaśny albo lekko zasadowy, również dla bukszpanu nie stanowi to problemu. Stanowisko słoneczne czy zacienione?  Bez różnicy. Zanieczyszczone powietrze również dobrze znosi. Roślina doskonała. Generalnie krzewom nie przeszkadza czasowe przesuszenie czy niskie temperatury. Oczywiście uprawy doniczkowe rządzą się nieco innymi prawami i te wymagają większego zainteresowania z naszej strony. Donice powinno się jednak na zimę okrywać, gdyż przemarznąć mogą korzenie. Wymagają również częstszego nawożenia i podlewania niż te rosnące w gruncie.

Sadzenie bukszpanu w donicy

By zapewnić bukszpanowi optymalne warunki, ważnym jest wybranie odpowiednio dużej donicy, co zapewni roślinie dostatek ziemi z substancjami odżywczymi. Donica lub skrzynia powinna również mieć odpowiednio grube ścianki (terakota lub drewno) co daje ochronę przed mrozem. Podłoże powinno być żyzne, próchnicze o odczynie obojętnym lub lekko zasadowym. Zadbać również trzeba o otwory w dnie i odpowiednią, najlepiej kilkucentymetrową warstwę drenażu, które zapewnią odpływ nadmiaru wody. O gospodarkę wodną w pojemniku świetnie również zadba hydrożel. Jest to substancja, która chłonie wodę wielokrotnie zwiększając swoją objętość. Pozwala to z jednej strony zagospodarować nadmiar wody a z drugiej hydrożel uwalnia ją stopniowo w okresie jej niedoborów.

Pielęgnacja bukszpanu

Dzięki zastosowaniu hydrożelu można zdecydowanie ograniczyć konieczność podlewania bukszpanu nawet w upalnym, letnim okresie i np. wyjechać na urlop bez obaw, że po powrocie zastaniemy uschnięte krzaczki. Roślinom nie grozi również przelanie, co doprowadziłoby do gnicia ich korzeni i zamierania roślin. Uprawiając bukszpan w donicach nie można zapominać o jego systematycznym nawożeniu. W pojemnikach rośliny mają bardzo ograniczony dostęp do składników odżywczych ze względu na niewielką przestrzeń i ilość podłoża. Na rynku jest sporo dostępnych nawozów dedykowanych bukszpanom. Można zastosować te w formie granulatu, które są najczęściej nawozami długodziałającymi, a substancje odżywcze w nich zawarte uwalniają się powoli i systematycznie przez kilka tygodni. Dostępne są również nawozy w płynie lub żelu. Wiosną dobrze jest stosować nawozy z dodatkiem azotu i magnezu, co pobudzi rośliny do silniejszego wzrostu. Pamiętać jednak należy by nie zasilać azotem bukszpanów później niż w sierpniu by młode pędy zdążyły przed zimą zdrewnieć, co zapewni im mrozoodporność.

Bukszpan jest niezwykle wdzięcznym materiałem, jeśli chodzi o cięcia i nadawanie krzewom różnych kształtów.  Oczywiście te uprawiane w donicach nie będą uzyskiwały spektakularnych wielkości, zatem możliwości formowania krzewów są nieco ograniczone. Ale nie niemożliwe. Cięcia mogą być przeprowadzane do trzech razy w sezonie. Pierwsze wiosną, najlepiej w marcu. Jeśli bukszpany będę tego wymagały, można również skracać gałązki w czerwcu. Natomiast ostatni raz można rośliny formować w sierpniu. Nie powinno się ich ciąć jesienią. Krzewy nie będą miały już wtedy możliwości zaleczyć ran przed zimą, co znacząco ograniczy ich mrozoodporność.

Bardzo ważne jest by zabezpieczyć bukszpany przed mrozami. W gruncie zimują bez problemu, dlatego jeśli jest taka możliwość, można je jesienią zadołować. Nie ma natomiast takiej konieczności, wystarczy donice ustawić na styropianie, który odizoluje ją od podłoża a same krzewy okryć słomowymi chochołami, jutą albo grubą włókniną, co pozwoli im bez uszczerbku zimę przetrwać. W okresie zimowym rośliny powinny być sporadycznie podlewane, nie można bowiem dopuścić do zasuszenia korzeni.

Kiedy i jak sadzić mieczyki?

Mieczyki (Gladiolus), zwane również gladiolami, to rośliny o wyjątkowej urodzie, uprawiane w ogrodach w niezliczonej ilości kolorów. Ich kwiaty zebrane są w kłosowe kwiatostany, które podziwiać można od lipca do sierpnia. Liście mieczyków przypominają swym wyglądem miecze i stąd wzięła się nazwa.

Kiedy i jak sadzić mieczyki

Kiedy i gdzie sadzić mieczyki?

Bulwy mieczyków dostępne są w sprzedaży już z końcem zimy, jednak sadzić można je dopiero w drugiej połowie kwietnia i tak do połowy maja. Ale nie powinno się ściśle trzymać dat. Jeśli zima jest długa i mroźna, do tego podłoże nasiąknięte wodą, to sadząc mieczyki w kwietniu tylko zmarnuje się bulwy. Dobrze jest je sadzić, gdy podłoże jest już wygrzane (powyżej 10oC). Jeśli jednak zima rozpieszczała swym ciepłem lepiej zrobić to już w kwietniu, żeby zbyt późno nie zaczęły kwitnąć.

Mieczyki kochają słońce, wybierając im stanowisko trzeba wziąć to pod uwagę. Może to być ostatecznie półcień. Ale miejsce to musi być osłonięte od wiatru. Podłoże powinno być głęboko przekopane, żyzne, przepuszczalne o odczynie lekko kwaśnym lub obojętnym (6,5-7 pH) i zachowujące stałą wilgotność.

Gladiole co roku powinno się sadzić w innym miejscu, wrócić do poprzedniego nie można wcześniej niż po kilku latach. Wybierając miejsce należy unikać sąsiedztwa kwiatów, które mogą być potencjalnymi nosicielami chorób grzybowych i wirusowych, mowa tu o bratkach, astrach, petuniach, liliach, floksach czy ostróżkach. Również rabaty po warzywach czy owocach nie są odpowiednim dla nich siedliskiem. Dotyczy to grochu, fasoli, dyni, buraków, ogórków, pomidorów i truskawek.

Jak sadzić mieczyki?

Do sadzenia wybrać należy tylko bulwy zdrowe. Te uszkodzone przez szkodniki, zasuszone, mające plamy lub noszące ślady chorób czy pleśni lepiej wyrzucić. Przed sadzeniem bulwy powinno się przez piętnaście minut moczyć w preparacie grzybobójczym albo skorzystać z zaprawy nasiennej, a po tym zabiegu dokładnie je osuszyć.

Podłoże powinno zostać starannie i głęboko przekopane. Jeśli jego żyzność pozostawia wiele do życzenia, trzeba je wymieszać choćby z kompostem lub innym podłożem organicznym. By zapewnić roślinom optymalną wilgotność ziemi wraz z kompostem można również wymieszać hydrożel. Jest to substancja, która chłonie wodę w dużych ilościach, magazynuje ją dzięki wielokrotnemu zwiększaniu swojej objętości, po czym oddaje wilgoć roślinom w trakcie suszy. Służy jako magazyn wody przez 6 do 8 lat (w zależności od rodzaju podłoża), po czym hydrożel ulega biodegradacji. Dzięki jego zastosowaniu można ograniczyć podlewani tylko do momentów, gdy panuje już długotrwała susza.

Bulwy umieszcza się w podłożu na głębokości 10 centymetrów (posadzenie ich zbyt płytko może spowodować późniejsze przewracanie się gladioli). Jeśli sadzone są odmiany najwyższe, pamiętać należy o palikach już na etapie ich sadzenia.

Bulwy mieczyków nie są mrozoodporne, dlatego po okresie wegetacji roślin trzeba je wykopać, oczyścić i w odpowiednich warunkach przezimować. A wiosną znów wysadzić w ogrodzie.

Kiedy i jak siać trawę

Piękny trawnik w kolorze soczystej zieleni zachwyci każdego. Nie jest łatwo sprawić by takim się stał. Wymaga to wiele pracy i poświęcenia mnóstwa czasu. Ale bez wątpienia warto, by mieć gdzie rozłożyć koc, bawić się z dziećmi czy choćby leżąc na kocu poczytać książkę. Najważniejszy jest początek. Trzeba się naprawdę przyłożyć i dobrze przygotować podłoże pod zasiewy. To zagwarantuje dobry start źdźbłom trawy a z czasem sprawi, że murawa będzie zapraszała, by na niej przysiąść.

Kiedy i jak siać trawę

Terminy zasiewów

Wiosna to przeważający termin zakładania trawników. Ale nie ma żadnych przeciwwskazań by zakładać je w innych terminach. Oczywiście z upływem czasu gwarancje na to, że trawnik będzie idealny maleją, ale można próbować. Najlepszym terminem do zakładania trawnika jest druga połowa kwietnia a trwa do końca maja. Trawa do czasu nastania upałów zdąży wykiełkować i się ukorzenić. Następny okres, gdy można wysiewać nasiona zaczyna się po ustaniu upałów. Trzeba wziąć pod uwagę, by nie siać zbyt późną jesienią, żeby murawa zdążyła zgęstnieć i dobrze się przed zimą ukorzenić. Inaczej nie będzie odporna na przemarzanie. Dlatego druga połowa września powinna być terminem ostatecznym.

Dobór nasion

To nie jest tak, że idzie się do klepu i bierze pierwsze lepsze nasiona stojące na półce. Wybierając je trzeba wziąć pod uwagę kilka aspektów i odpowiedzieć na kilka pytań. Czy będzie to trawnik pełniący jedynie funkcje dekoracyjne? A może taki, na którym będzie się grało w piłkę? Zabawy na rozłożonym kocu też będą murawę nadwyrężać. Czy trawnik będzie cały dzień skąpany w słońcu? A może trawa będzie rosła pod drzewami i słońca raczej nie zobaczy? Podłoże jest żyzne i utrzymujące wilgoć czy piaszczyste i suche? Gdy są już wszystkie wypowiedzi, wtedy bez problemu można dobrać odpowiednią mieszankę nasion traw, która po wykiełkowaniu i zapuszczeniu korzeni stanie się trawnikiem na miarę potrzeb i oczekiwań.

Przygotowanie podłoża pod zasiew

Podłoże pod wysiewy należy przygotować już dużo wcześniej. Jeśli siać planujemy zaraz po połowie kwietnia, to najlepszym momentem będzie jesień poprzedniego roku. Generalnie trzy tygodnie przed planowanymi wysiewami jest okresem optymalnym. Teren powinien zostać przekopany na głębokość połowy szpadla. Dobrze sprawdza się w tej sytuacji glebogryzarka. Następnie całość trzeba dokładnie oczyścić z kamieni, resztek darni, kłączy i chwastów. Przekopaną ziemię, jeśli nie jest zbyt żyzna warto wymieszać z kompostem, ale nie tylko. Ostatnimi czasy nie tylko sezon letni jest wyjątkowo suchy. Już wiosną widać gołym okiem, że są coraz większe niedobory wody. Dlatego warto zainwestować w hydrożel. Jest to substancja, która magazynuje wodę. Odbywa się to w ten sposób, że chłonie wilgoć z podłoża, powiększając swoją objętość. Gdy jest nadmiar opadów hydrożel wodę absorbuje a gdy długo nie pada, uwalnia powoli wilgoć, z czego korzysta murawa. Jest to doskonałe rozwiązanie, gdy nie jest możliwe codzienne podlanie trawnika w czasie suszy. Gdy wszystko zostanie już dokładnie wymieszane, cały teren należy dokładnie wyrównać, najlepiej przy pomocy specjalnego walca. A po trzech tygodniach można przystąpić do wysiewu nasion.

Wysiew nasion trawy

Warto przed sianiem ułożyć na ziemi specjalne kratki trawnikowe. Będą wzmacniały murawę w przyszłości a zaraz po wysiewie zapobiegną wypłukiwaniu nasion. Siać można dwojako. Ręcznie (najlepiej metodą krzyżową) lub przy pomocy siewnika, co zapewni równomierny wysiew nasion. W miejscach, o których wiemy, że będą częściej uczęszczane, np. ścieżki czy ogrodowe boisko do gry w piłkę, trzeba nasiona wysiać gęściej. Po wysiewie dobrze jest obsypać całość cienką warstwą torfu zmieszanego z piaskiem. Dzięki temu woda nasion nie wymyje, wiatr nie wywieje a ptaki nie wydziobią. Jeśli jest taka możliwość, dobrze jest również całość przykryć agrowłókniną, która dodatkowo zatrzyma wilgoć i ochroni młode źdźbła przed wiosennymi przygruntowymi przymrozkami. A później już tylko radość korzystania z pięknego, soczysto-zielonego trawnika.

Kiedy sadzić drzewka owocowe?

Sadzenie drzew owocowych kiedy i jak

Najlepszym momentem sadzenia drzewek owocowych (przede wszystkim tych z tzw. gołym korzeniem) jest jesień. Rośliny należy wybrać bardzo starannie, najlepiej u sprawdzonego plantatora. Nie powinny być przyschnięte, uszkodzone czy pokryte plamami. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na korzenie, powinno być ich dużo i nie mogą być suche. Jeśli te warunki zostaną spełnione, są duże szanse, że drzewka się bez problemu przyjmą i wypuszczą pierwsze listki wiosną a po kilku latach w sadzie będą już dorodne, owocujące drzewka.

Sadzenie drzew owocowych kiedy i jak

Wybór miejsca i podłoża

Optymalny wybór miejsca to klucz do sukcesu, a tym sukcesem będzie zerwanie z drzewek smacznych, soczystych, dobrze wybarwionych owoców. Takim miejscem jest stanowisko słoneczne. Lepiej nie sadzić drzewek w zagłębieniach terenu, gdyż wiosną gromadzi się w nich zimne powietrze i tworzą się tam mrozowe zastoiska a wtedy rośliny narażone są na przemarzanie, szczególnie ich pąki i kwiaty.

Podłoże dla drzewek owocowych powinno być  dobrze dobrane i przygotowane. Większość preferuje ziemię piaszczysto-gliniastą z dużą zawartością próchnicy, przepuszczalną i umiarkowanie wilgotną. Absolutnie nie zaleca się sadzenia drzew na terenach podmokłych, z ciężką, glinianą ziemię, gdyż w takich warunkach drzewka owocowe często zapadają na choroby, szczególnie grzybowe i są dużo bardziej narażone na przemarzanie. Jeśli gleba jest zbyt wilgotna, powoduje to w wielu przypadkach pękanie owoców. Takie podłoża dużo lepiej znoszą krzewy owocowe i lepiej jest posadzić je w tych miejscach zamiast drzewek.

Terminy sadzenia

Drzewka, które najczęściej są dostępne mają po 2-3 lata, mają goły korzeń i są gotowe do posadzenia. Jeśli nie ma możliwości by wysadzić je od razu, trzeba zapewnić im dobre warunki przechowywania. Oznacza to, że trzeba je albo zadołować, albo wsadzić do pojemnika i dokładnie obsypać korzenie wilgotną ziemią. Nie można dopuścić do ich przesuszenia, spowoduje to bowiem zamarcie rośliny. Drzewka najlepiej jest sadzić wczesną wiosną (marzec-kwiecień), gdy są jeszcze w stanie spoczynku albo jesienią (październik-listopad).

W przypadku drzewek, które są ciepłolubne i wcześnie kwitną lepszym terminem na sadzenie jest wiosna. Dotyczy to brzoskwini, moreli, nektarynki, które to rośliny są wrażliwe na mrozy. Ale generalnie drzewka owocowe powinno się sadzić jednak jesienią. W tym okresie w podłożu jest dużo więcej wilgoci, nie występują raczej gorące dni i drzewka mają duże szanse na przyjęcie się do zimy  a wiosną na szybkie wejście w stadium wegetacji.

Drzewka kupione w donicach, mają dobrze rozwinięty system korzeniowy, który dodatkowo okryty jest ziemią można sadzić przez cały rok. Nie potrzebują czasu na regenerację i szybko się przyjmują.

Sadzenie drzewek owocowych

Gdy podłoże jest marnej jakości, to zacząć należy od przygotowania mieszanki, która będzie służyła do wypełnienia dołka. Do wymieszania komponentów najlepiej sprawdzi się taczka.  Należy wsypać do niej kompostownik. Niektórzy zalecają obornik, ale z nim należy uważać, jeśli będzie go zbyt dużo, może popalić delikatne korzenie, natomiast kompostu przedawkować się nie da. Teraz wykopanie dołków. Powinny być dużo większe niż bryła korzeniowa sadzonych drzewek. Im uboższa gleba, tym dołek powinien być większy. Ziemię w dołka przełożyć do taczki i wymieszać z kompostem. Na tym etapie dobrze jest dodać również hydrożel TerraCottem. Jest to substancja, która znakomicie sprawdza się zarówno gdy padają intensywne deszcze, pochłania bowiem wodę zwiększając wielokrotnie swą objętość. Natomiast w momencie, gdy wody zaczyna brakować, uwalnia ją systematycznie oddając roślinom. Tak przygotowaną mieszankę wsypać na dno dołka, tworząc kopczyk. Teraz drzewka. Zacząć należy od przejrzenia korzeni. Jeśli jest taka konieczność trzeba je rozplątać, przyciąć te zawinięte do góry, słabe albo uszkodzone. Poziom sadzenia trzeba zaznaczyć wcześniej, żeby miejsce szczepienia (charakterystyczne zgrubienie na dole pnia) znajdowało się nad powierzchnią ziemi. Jeśli znajdzie się pod ziemią, zacznie się ukorzeniać i wyprze podkładkę. Na usypanym kopczyku ustawia się drzewko, równomiernie rozkładając korzenie i o kilka centymetrów niżej niż rosło w szkółce. Teraz czas na dokładne zasypanie, pamiętając by drzewko w tym czasie delikatnie unosić góra-dół, żeby w każdy zakamarek między korzonkami dostała się ziemia wymieszana z hydrożelem. Następnie podłoże wkoło drzewka mocno udeptać i obficie podlać. Gdy ziemia osiądzie dosypać kolejnej wkoło tak, by utworzyła się niecka, do której ponownie trzeba nalać wody. Drzewka owocowe muszą zostać obficie podlane. Pierwsze dni są niezwykle istotne by wciąż miały wilgotne podłoże. Na pewno idealnie sprawdzi się tutaj zastosowany hydrożel.

Nawożenie drzewek owocowych

Poza kompostownikiem nie stosuje się żadnego innego nawożenia świeżo posadzonych drzewek. Dotyczy to zarówno nawozów mineralnych jak i organicznych. Nie ma w ogóle mowy by wsypywać je do dołków, gdyż popaliłyby korzenie i unicestwiły drzewka. Najpierw drzewko musi się zaaklimatyzować i przyjąć. Dopiero w kolejnym sezonie, gdy widać już, że drzewko weszło w stan wegetacji można podłoże zasilić dedykowanymi nawozami.